Twardo postawiłem nogi na kafelkach. Patrzyłem na widoki z 10-cio piętrowego apartamentowca. Miami nocą, w sylwestra, piekne.
- Witaj Marco - usłyszałem głos troche mi znany, miałem przebłyski pamieci. Odwróciłem się
- Cześć ??
- Nie poznajesz mnie ? - przede mną stała chuda blond dziewczyna, którą pierwszy raz na oczy widzę.
- Nie poznaje - przyznałem
- Claudia Robinson
Nie wierzę "Gruba Rubi" tutaj w sylwestra w Miami. Szczenka z szoku mi opadła a oczy wystrzeszone przypominały wielkością bile od bilarda. Stałem tak jak osioł, a ona ze mnie drwiła.
- Co ty tu robisz ? - zapytałem
- Przyjechałam do znajomych, nie sądziłam, że Cię tu spotkam Marco. Dalej zniewalasz urodą - pociągneła mnie za muszkę, uchyliłem się.
Rubi miała na sobie sukienkę białą do tego czarne szpilki i torebkę "koperte". Myślałem, ze dawno przejadła się i umarła, ale jednak nie. Walczyła o siebie i wygrała. Gdyby kiedys taka była, nie musiałbym jej ośmieszać.
- Gdybyś była taka od zawsze, nie doszłoby do tego wszystkiego - zadrwiłem.
- Zamknij się ! - krzyknęła
- Chciałam Ci tylko oznajmić, że od tego lata będę pracować w Dortmundzie, właśnie tam gdzie ty... będę psychologiem sportu. Na początku starzystką, ale później kto wie może zostanę - uśmiechnęła się i wyszła
Stałem i przecierałem oczy, może mi to się śni i zaraz się wybudzę.
~Claudia~
Miło było pokazać się komuś kogo się niby kochało. Przez swoją szczeniacką miłość do tego pustaka mało co nie wylądowałam na tamtym świecie. Chciałam wyjść z tej imprezy i nie patrzeć na niego, moja koleżanka Niki mnie zatrzymała i przekonała abym została.
Piłam drinka, na horyzoncie pojawił sie Reus, mine mniał przestraszoną, jakby ujżał ducha... Przeszedł obok mnie, nawet to lepiej. Byłam pewniejsza siebie gdy go nie widziałam.
---------------------------------------------------
Jest i on ! Prolog ! Licze na 5 komentarzy i jedziemy z pierwszym rozdziałem :) Pozdrawiam ! Liczę na was :) ANONIMKI NIECH PODPISUJĄ SIĘ IMIENIEM :)